Co Robić (A Czego Nie Robić) Po Wysokokalorycznym Dniu

Dowiedz się, jak wrócić na właściwy tor po dniu z większą liczbą kalorii – bez ograniczeń.

Kelsey Green
-
Dietetyk (Lic. nauk o zdrowiu, medycyna żywieniowa)
4 min czytania

Co robić (a czego nie) po dniu z dużą liczbą kalorii

Gdy próbujesz schudnąć, czasem nie wszystko idzie zgodnie z planem. Możesz zjeść obfity posiłek na mieście, podjadać całe popołudnie na rodzinnym spotkaniu albo po prostu być bardziej głodny niż zwykle i zorientować się, że przekroczyłeś limit kalorii. To może w tej chwili frustrować i nawet pojawia się myśl, że to porażka.

Nagle zaczynają się pojawiać myśli typu: „Wszystko zepsułem”, „Zacznę od jutra”, albo „Muszę to odrobić”.

To uczucie jest wielu osobom dobrze znane. Ważne, żeby pamiętać, że taki dzień nie oznacza, że wszystko zostało zaprzepaszczone, i wcale nie musi cię zepchnąć z kursu. Najbardziej liczy się to, co zrobisz potem.

Porozmawiajmy o tym, dlaczego takie momenty się zdarzają i co tak naprawdę pomaga ruszyć do przodu.

Dlaczego nastawienie „Zacznę od jutra” nie pomaga

Po dniu z dużą liczbą kalorii łatwo pomyśleć „Po prostu zacznę jutro” albo „Odszukam równowagę, pomijając kolację lub robiąc ostry trening”. Może to brzmieć jak świeży start albo sposób na „wymazanie” dodatkowych kalorii. Tyle że takie podejście zwykle odsuwa cię od rutyny zamiast do niej przywracać.

Pomocna analogia to mycie zębów. Jeśli pewnego wieczoru zaśniesz przez przypadek bez mycia, nie wstajesz rano z myślą: „No to po wszystkim. Odpuszczę resztę tygodnia.” Nie myjesz też zębów dwa razy mocniej następnego ranka, żeby to „nadrobić”. Po prostu myjesz zęby i idziesz dalej.

Z jedzeniem jest tak samo. Jeden dzień z większą liczbą kalorii nie kasuje twoich postępów i nie trzeba próbować go „odwracać”. Najważniejsza nie jest perfekcja, tylko to, jak konsekwentnie wracasz do swojej rutyny.

Czego nie robić

Po kalorycznym posiłku czy dniu bardzo często pojawia się chęć „naprawy” sytuacji. To naturalna potrzeba odzyskania kontroli — i nie ma w tym nic złego. Jednak niektóre reakcje — choć w danej chwili wydają się sensowne — w efekcie mogą wszystko utrudnić. Oto rzeczy, których warto unikać, jeśli zdarzy ci się zejść z planu.

Nie karz się restrykcjami ani dodatkowym wysiłkiem

Kusi, żeby „zrównoważyć” sytuację, jedząc bardzo mało następnego dnia albo zmuszając się do większego wysiłku niż zwykle. Problem w tym, że takie podejście często sprawia, że jesteś bardziej głodny, bardziej zmęczony i bardziej skupiony na jedzeniu, co zwiększa ryzyko ponownego przejedzenia później.

Nie pomijaj posiłków, żeby „zrekompensować”

Pomijanie śniadania czy lunchu może wyglądać na szybkie rozwiązanie, ale często obróci się przeciwko tobie. Zbyt długa przerwa bez jedzenia sprawia, że do kolejnego posiłku zasiadasz bardzo głodny, a w takim stanie dużo trudniej zachować kontrolę przy jedzeniu. Większość osób zaczyna wtedy jeść szybko, wybiera najprostsze opcje albo ma poczucie, że nie może przestać, kiedy już zacznie.

Nie nazywaj tego dnia porażką

Bardzo łatwo spojrzeć na bardziej kaloryczny dzień i pomyśleć: „Zawaliłem.” Ale jeden dzień nie kasuje postępów, a traktowanie go tak, jakby tak było, zwykle tylko pogarsza samopoczucie i sprzyja spirali. Zamiast oceniać dzień jako „dobry” lub „zły”, spróbuj podejść do niego z ciekawością. Co się działo? Czy byłeś bardziej głodny przez pominięty posiłek? To było coś towarzyskiego? Stres? Nuda albo bezrefleksyjne jedzenie? Zrozumienie, co do tego doprowadziło, jest o wiele bardziej pomocne niż obwinianie się.

Co robić zamiast tego

Najskuteczniejsza reakcja — choć brzmi to wręcz zbyt prosto — to powrót do zwykłej rutyny, a nie do jej bardziej restrykcyjnej wersji. Oto kilka rzeczy, które pomogą ci poczuć, że wracasz na tor, bez popadania w skrajności.

Zjedz kolejny posiłek tak jak zwykle

To normalne czuć, że „trzeba przyciąć” po dniu z dużą liczbą kalorii, ale długofalowo zwykle to wszystko utrudnia. Zjedzenie kolejnego posiłku o zwykłej porze pomaga ciału wrócić do normalnego rytmu. Jeśli możesz, wybierz jedzenie, które syci: coś z białkiem, trochę błonnika i węglowodany, które nie sprawią, że za chwilę będziesz bardziej głodny. Powrót do tego, co zwykle u ciebie działa, naprawdę pomaga odzyskać stabilność.

Skup się znów na szerszej perspektywie

Utrata wagi nie rozstrzyga się w jeden dzień. Liczy się to, co robisz przez większość czasu. Nawet jeśli jeden dzień był bardziej kaloryczny, rzadko „wymazuje” te, w których jadłeś bliżej swojego celu. Większość osób i tak jest w tygodniowym deficycie — nawet jeśli zdarzył się nieplanowany posiłek czy wydarzenie. Bardziej niż jedzenie samo w sobie spowalnia postęp ta spirala, w którą można wpaść, gdy przekonujesz się, że „wszystko zepsułeś” i całkiem odpuszczasz. O wiele bardziej realistyczne i pomocne podejście to przypomnieć sobie: „To był tylko jeden dzień w szerszym schemacie. Mogę od razu wrócić do tego, co na mnie działa.” To spójność, a nie perfekcja, przynosi rezultaty.

Najważniejsze wnioski

  • Jeden bardziej kaloryczny dzień nie kasuje postępów. Liczy się to, jak zareagujesz.
  • Unikaj „zacznę jutro”. Powrót do normalnej rutyny przy kolejnym posiłku zapobiega temu, by jeden dzień przerodził się w kilka.
  • Nie próbuj „odrabiać”. Pomijanie posiłków, zbyt duże ograniczenia czy przetrenowanie często kończą się większym głodem i późniejszym przejadaniem.
  • Trzymaj się tego, co zwykle na ciebie działa. Jedz regularne posiłki z białkiem i błonnikiem, nawadniaj się, ruszaj się łagodnie — i rób swoje.
  • Myśl tygodniami, nie dniami. Utrata wagi wynika z konsekwentnych nawyków w czasie. Możesz być w deficycie ogólnie, nawet jeśli jeden dzień był wyższy.
Kelsey Green
Dietetyk (Lic. nauk o zdrowiu, medycyna żywieniowa)